artykuł pochodzi z:

WIEŚCI ŁOPUSZNA -wrzesień 2009




Natalia Machałowa

HANKA

Któż nie słyszał o druhnie Natalii Machałowej, nauczycielce, harcerce i społecznicy? Kto nie zetknął się z nią w przedszkolu, szkole, w drużynie harcerskiej? Była pełna życia i umiała swoim zapałem zarazić innych. Ale chyba tak naprawdę niewiele osób znało jej wojenną, przeszłość.

Spróbujmy ją przybliżyć...

Nauczycielka I harcerka

Na dwa lata przed wybuchem wojny ukończyła Seminarium Nauczycielskie w Kielcach. Studiów nie udało się jej ukończyć. Zaledwie je rozpoczęła gdy umarł ojciec i musiała wrócić do rodzinnego Białogona. Ostatnie przed wojną wakacje spędziła na koloniach w Podzamczu Chęcińskim. Na wieść o mobilizacji przekazała na rzecz wojskowego szpitala łóżka z obozu. W mundurku harcerskim zgłosiła się do pracy w szpitalu w Kielcach przy ul. Aleksandra. Tam zastała ją wojna.

Do domu nie wracała, spała w szpitalnej dyżurce. 5 września wojska niemieckie zajęły Kielce. Do pracy w szpitalu zgłosiła się na ochotnika panna Weiss, znajoma Natalii jeszcze z czasów szkolnych. Natalia domyślała się jaką rolę zechce panna Weiss pełnić w szpitalu i ostrzegała kierownictwo przed ową „patriotką”.

Ze szpitala (poprzez szpitalną kaplicę) ewakuowano polskich oficerów. Panna Weiss prowadziła rozpoznanie wśród chorych, przekazywała Niemcom meldunki o tym, co dzieje się w szpitalu. Nikt nie chciał uwierzył, że zaangażowana pielęgniarka jest szpiegiem, póki pewnego dnia nie wkroczyła na salę chorych w asyście niemieckich żołnierzy. Natalia wówczas opuściła szpital i więcej do tej pracy nie wróciła. Wkrótce potem, juz w drugim miesiącu okupacji, otrzymała od władz niemieckich polecenie objęcia posady nauczycielki w szkole powszechnej w Łopusznie.

Mały sabotaż

Zgodnie z zarządzeniem okupanta z programów szkolnych wyeliminowano geografię, historię, język polski i literaturę. Skonfiskowano podręczniki. Biblioteki szkolne zamknięto na klucz, szafy opieczętowano. Nauczycielka zaproponowała kierownikowi szkoły Aleksandrowi Golce, że zrobi porządek w bibliotece. Wraz kilkoma uczniami, nie naruszając pieczęci odrywała „plecy” szaf i wybierała co cenniejsze pozycje. Wykradzione egzemplarze rozdawała uczniom. Zrobiła to w samą porę, bo wkrótce przed szkołę zajechały niemieckie samochody. Natalia i jej uczniowie odczuli satysfakcję - oto udało im się odnieść pierwsze zwycięstwo w walce z okupantem. Władze niemieckie poleciły odebrać uczniom podręczniki i wywieźć je do inspektoratu szkolnego w Kielcach. Natalia znów zdołała część książek ukryć.

Podwójny program

Natalia Żurowska rozpoczęła więc nauczanie według dwóch programów : niemieckiego i polskiego. Ten niemiecki, według „stera „ (oficjalny podręcznik), służyć miał nauczaniu: czytania, pisania, liczenia i przygotowywania do zdobycia zwodu. Niemcy chcieli też wpoić polskim dzieciom nową, ich własną biografię i historię. Z tym Natalia nie chciała się pogodzić. W klasie wisiała mapa Polski, na której zgodnie z zaleceniami, przy pomocy czerwonej wstążeczki wyznaczono granice Generalnego Gubernatorstwa. Ale uczniowie wiedzieli jak wyglądały granice Polski, bo Natalia prowadziła równocześnie lekcje geografii i historii Polski i z zakazanych podręczników.

Początkowo szkoła w Łopusznie mieściła się w dwóch budynkach. Niemcy jednak wkrótce odebrali ten większy i założyli szkolę niemiecką, 360 polskich dzieci tłoczyło się w ciasnym budynku, w zimie nie ogrzewanym. Nieraz naukę trzeba było przerwać na wiele dni, a nawet miesięcy, bo w budynku zatrzymywali się żołnierze.

W październiku 1940 r. kierownik szkoły A. Golka odszedł na inną posadę. Zastąpił go Jan Rubik, którego aresztowano w marcu 1941r. i wówczas na jego miejsce, jako pełniącą obowiązki powołano Natalię Żurowską.

Nauczyciele i uczniowie posługujący się zakazanymi podręcznikami narażali się na wielkie niebezpieczeństwo. Chroniła ich zmowa milczenia i wzajemne zaufanie. Często zajęcia odbywały się w prywatnych domach, ale także w ogrodzie parafialnym, w czasie wycieczek do lasu i okolicznych wsi. Pierwsza taka „zielona klasa” powstała wiosną 1941 r. Natalia zabierała dzieci na Perzową Górę. Wykorzystywała przy tym swoje liczne harcerskie doświadczenia i metody pracy. Dzieci bawiąc się, uczyły się ojczystej przyrody i geografii. Śpiewały, pląsały. Kiedy organizowała takie zabawy, dzieci niemieckie przyglądały się im z zazdrością. W miarę możliwości robiła zabawy choinkowe, imprezy dla dzieci i ich rodziców.

Tajne komplety

Młodzież kończąca Szkolę Podstawową w Łopusznie nie miała żadnej możliwości kontynuowania nauki. W porozumieniu z rodzicami w 1940r. Natalia postanowiła uczyć dalej. Zaczęło się od kilku uczniów. Sama uczyła języka polskiego, geografii, historii i przyrody. Później wciągnęła do tej pracy innych nauczycieli. Mieczysław Stemplewski uczył niemieckiego. Jadwiga Przeniosło - matematyki i fizyki, ksiądz Lucjan Czechowski łaciny. I lekcje znów odbywały się w prywatnych mieszkaniach, w polu, w wikariacie, w gabinecie dentystycznym państwa Lenartowskich. Egzaminy młodzież zdawała przed profesorami z liceum Żeromskiego. W roku szkolnym 1941/42 powstał kolejny komplet, potem następny. Wtedy maturę zdawano już na miejscu w Łopusznie. Do pracy przystępowali nauczyciele wysiedlani z Warszawy i Łodzi. Tajne komplety do końca wojny ukończyło 80 osób. Natalia uczyła przez cały czas.

Wspomina jej uczennica Teresa Jarząbek, emerytowana nauczycielka z Łopuszna: To była wielka społecznica, oddana swojej pracy, bardzo odważna. Przychodziliśmy do jej mieszkania przy ul. Górki Łopuszańskie. Podręczniki zeszyty matki wszywały nam pod podszewki płaszczy. Przemykaliśmy się pod murami unikając żandarmów niemieckich. Baliśmy się bardzo. Wiedzieliśmy, co za to grozi. Pamiętam jak na moich oczach niemiecki pies rozszarpał żydowskie dziecko. To było straszne. Kiedyś, podczas lekcji u Lenartowskich do gabinetu przyszedł żandarm. Uczniowie musieli ewakuował się przez okno. Do dziś żyje wielu uczniów pani Natalii. Porozjeżdżali się w rożne strony, ale zawsze, gdy się spotkają wszyscy z wdzięcznością wspominają swoja nauczycielkę.

„Hanka „ i „Felek”

Już na przełomie 1939 i 1940 roku powstała podziemna Służba Zwycięstwu Polski. W Łopusznie zorganizowano konspiracyjną placówkę AK „Rola”, której przewodził Mieczysław Stemplewski „Sergiusz”. Był nauczycielem na tajnych kornpletach i do pracy konspiracyjnej wciągnął także Natalię Żurowską „Hankę”.

W miejscowym posterunku służył młody, Austriak Karol Landl, który po aneksji Austrii został zmobilizowany do wojsk niemieckich. Był wrogiem Rzeszy, przeciwnikiem metod stosownych przez hitlerowców. Szybko też nawiązał kontakt z podziemną organizacją „Rola”. Meldunki „Felka”, bo taki otrzymał pseudonirn, informowały o planach Niemców . Te wiadomości trafiały nierzadko do rąk „Hanki”, bo Landl często przychodził do szkoły, a witając się z nią wsuwał jej w dłoń karteczkę. „Hanka” przekazywała ją dentyście Lenartowskiemu, który tłumaczył wiadomość na język polski. Meldunek przewoziła do lasu sama „Hanka” lub któryś ze starszych uczniów. Dzieci domyślały się, że ich nauczycielka ma kontakty z partyzanami i ze żandarm Landl z nimi współpracuje. Dlatego, gdy nauczycielka zostawiła ich, by zawieźć meldunek, przez cały czas cicho siedziały w klasie i z napięciem oczekiwały Jej powrotu.

Meldunki ostrzegały przed mającymi nastąpić aresztowaniami, akcjami pacyfikacyjnymi. Trudno dziś policzyć, ile osób „Felek” i „Hanka” uratowali przed aresztowaniami, torturami, śmiercią. Z opieki Landla korzystały też tajne komplety. Młodzież włącza się do pracy konspiracyjnej. Oto wspomnienia Wiesławy Jaworskiej (z domu Stachury), uczennicy VI klasy:
- Natalia Żurowska uczyła w naszej klasie języka polskiego. Poprosiła mnie o zeszył i włożyła do niego meldunek od Landla udając, że poprawia wypracowanie. Oddała mi zeszyt, a ja poprosiłam o zwolnienie z lekcji, gdyż boli mnie ząb. ” Hanka” kazała mi iść z meldunkiem.

Uczennica została wcześniej zaprzysiężona przez szefa wywiadu „Konrada” Romana Kowalczyka i pełniła funkcje łączniczki. „Była to przysięga niezwykła. Od tego czasu powierzano mi różne meldunki ze wskazaniami adresata.. .”

Skałka

To niewielka wieś położona nieopodal Łopuszna liczyła niewielu ponad 100 mieszkańców. Wielu z nich związanych było z partyzantami. W odwet za jedną z akcji partyzanckich Niemcy wydali na wioskę wyrok śmierci.

Landl informacje o zamiarze pacyfikacji Skałki przekazał partyzantom. Dziś nie wiadomo, dlaczego nie udało się jednak uratować mieszkańców. Niektórzy spośród tych, którzy pamiętają tamte wydarzenia, twierdzą, że ludność po ostrzeżeniu uciekła ze wsi, ale gdy przez dwa tygodnie Niemcy tam nie wkroczyli, powróciła do domu. I wówczas już, mimo kolejnego ostrzeżenia Landla, było za późno na ucieczkę. Inni mówią, ze ostrzeżenie nie dotarło na czas...

Niemcy wymordował wówczas prawie 100 osób. Kilkoro przeżyło tę tragedię. Ktoś schronił się w budynku kuźni, inny - ukrył w szuwarach pobliskiej sadzawki. Zbiorową mogiłę usypano w środku wsi. Dzisiaj stoi tutaj pomnik.

Po wojnie

Natalia Żurowska kontynuowała pracę jako nauczycielka. Najpierw w szkole podstawowej, a potem w kieleckich przedszkolach. Konspiracyjna przeszłość w AK nie uławiała startu w życie zawodowe. Nie ułożyło się również szczęśliwie życie prywatne. Wyszła za mąż w 1949 r. Gdy syn Stanisław miał zaledwie 7 miesięcy zmarł jego ojciec.
- Ale ona wciąż była energiczna i pełna zapału do pracy - mówi synowa Maria Machałowa. Nigdy nie skarżyła się na trudne życie, nie dbała o siebie, bo przecież żyła dla innych. Praca zawodowa pochłaniała mnóstwo czasu, a poza tym - było oczywiście harcerstwo. Cały wolny czas poświęcała młodzieży. Z jej inicjatywy powstały drużyny harcerskie, wybudowano dom harcerza w Białogonie. Czasy wojny wspominała rzadko, a już najmniej mówiła o sobie. Mówiła o innych; byłych partyzantów zapraszała na ogniska harcerskie… Zmarła po ciężkiej chorobie w 1984 r. Do końca pracowała, spisując swoje wojenne wspomnienia. I do korka przy jej łóżku „dyżurowali” harcerze.

Barbara Kozieł

(zbieżność nazwisk autorki artykułu z panią Barbarą Klimczak- Kozieł z Wielebnowa jest przypadkowa) Artykuł ten jest przedrukiem z Dziennika Częstochowskiego „24 godziny” nr 84 [711] z dnia 30.IV.l993r. Inicjatorami przybliżęnia sylwetki Natalii Machałowej naszym czytelnikom są: pan Kazimierz Kowal i pani Wanda Nowak.





Kliknij by powrócić do nadrzędnej strony